niedziela, 14 czerwca 2015

Prolog

Siedziałam sama w domu i patrzyłam na strugi deszczu spływające po szybie. Raz po raz słychać było grzmot, a białe światło pioruna oświetlało mój pokój. Znacie to uczucie kiedy potrząśniecie czymś gazowanym, a po odkręceniu większość wypłynie pod wpływem ciśnienia? Tak się teraz czuję. W mojej głowie kłębi się tysiąc myśli jak wstrząs gazowanego napoju a łzy to tylko piana, która wydobywa się z butelki bądź puszki. Mam 18 lat i praktycznie moje życie dopiero się zaczęło, bo jestem pełnoletnia i cała przygoda przede mną, ale moja przygoda już trwa.

Jestem zwykłą samotna duszą, która błąka się po tym pieprzonym świecie i czekam na cud..

Wszystko zaczęło się kiedy moi rodzice rozwiedli się, a tata znalazł sobie jakąś nędzną i pustą idiotkę, która myśli, że zastąpi mi matkę. Teraz jeżdżą gdzieś po Londynie po restauracjach, kinach i czymś tam jeszcze romantycznym. Nie jestem romantyczką jak na dziewczynę. Wolałabym siedzieć w domu i oglądać jakieś komedie. Chociażby samej, bo nikogo nie mam.

Niedawno zaczęły się wakacje, więc tata i moja macocha jeżdżą po UK i całej Europie zapominając o mnie. Czemu sąd przyznał mnie ojcu? Z mamą by mi było łatwiej, bo cały czas do mnie dzwoniła, pisała... tak bardzo chciałabym żeby była przy mnie, ale jest w Polsce..

Zbliżała się północ ale nie zwracałam na to uwagi. Założyłam szybko trampki i nałożyłam na siebie cienką bluzę.  Potrzebowałam czegoś by zapomnieć.. Ojciec wróci gdzieś... za kilka dni. Jak zawsze zresztą, więc mam czas. Chwyciłam kluczyki i wyszłam z domu. Nakryłam głowę kapturem i zakluczyłam dom. Wsiadłam do czarnego jeepa i nie wiem gdzie chciałam jechać, ale ruszyłam.

Łzy dalej spływały mi po policzkach. Gdzieniegdzie widać było jakiś nastolatków z papierosami czy alkoholem. Może tego właśnie potrzebowałam? Skręciłam w jedną z ulic i znalazłam się w jakimś pubie nocnym. Bez namysłu wysiadłam, zakluczyłam samochód i weszłam.

Mój nos uderzył ostry zapach alkoholu, a w powietrzu unosiła się mgła z dumy papierosowego. Podeszłam do lady i usiadłam na stołku barowym.
- Widzę kolejna osoba, która nie wie co ze sobą zrobić.. - powiedziała dziewczyna z ciemnymi włosami i zmęczonym wyrazem twarzy. Wyglądała na mniej więcej mój wiek.
- Ta.. - mruknęłam i westchnęłam ciężko.
- Nie tylko ty tu przychodzisz. Szukasz może zapomnienia - wskazała na butelkę czystego whisky - czy może rozluźnienia - tutaj uniosła w dłoni piwo.
- Nic z tego. Przyjechałam samochodem.. - machnęłam ręką.
- To może colę? - zaproponowała w końcu.
- Tak, proszę - podniosłam głowę i gdy tylko dziewczyna odwróciła się, zobaczyłam na jej karku jakiś cytat, ale nie wiedziałam jaki, bo szybko podała mi szklankę.
- To.. jak masz na imię? - spytała, gdy ja upijałam łyk zimnego napoju.
- Emma, a ty?
- Zoe, miło poznać jedyną dziewczynę w tym pubie, która jest na oko w moim wieku - wskazała na ludzi za mną. Odwróciłam się i faktycznie było tam mnóstwo mężczyzn, ale jeden szczególnie przykuł moją uwagę.
- Kto to? - spytałam wskazując na bruneta z bujną burzą loków i kilku chłopaków obok niego, którzy śmiali się i rozmawiali.
- Ten z lokami to Harry, blondyn to Niall, a reszta nie wiem. Widzę ich pierwszy raz, ale tamta dwójka często tu przychodzi. Podoba ci się? - posłała mi szeroki uśmiech. Od razu ją polubiłam. Podniosłam jeden kącik ust.
- Przystojny, ale pewnie lecą na niego same napalone licealistki.. - Zoe zaśmiała się przyjaźnie.
- Wiesz, polubiłam Cię - powiedziała dziewczyna.
- ee dzięki i nawzajem - upiłam resztkę coli w mojej szklance i zsunęłam się ze stołka.
- Daj mi twój numer - podałam jej szybko telefon i dałam pieniądze za Colę.

Na zewnątrz zauważyłam Harry'ego, który rzucił mi smutne spojrzenie i odwrócił się gdy tylko zabrzęczała mi komórka.
- Halo?
- Emma? Gdzie jesteś? - poznałam głos mojego ojca.
- A wracacie?
- Wrócimy za kilka dni. Zatrzymaliśmy się w hotelu.. przepraszam. To gdzie jesteś? - załamałam się. Wiedziałam, że szybko nie wróci, ale nie sądziłam, że mu na mnie nie zależy. Czułam to w jego głosie, a poza tym usłyszałam w tle ciche jęki mojej macochy.
- Siedzę w domu, zadowolona. Oglądam super śmieszną komedię wiesz? Nie wiesz, bo Cię nie ma. Jak zawsze zresztą! - rozłączyłam się szybko i schowałam twarz w dłoniach. Wsiadłam do samochodu i oparłam głowę o szybę. Drzwi od strony pasażera otworzyły się nagle a ja gwałtownie obróciłam głowę i zobaczyłam Harry'ego.
- Co ty tu robisz?! - prawie krzyknęłam.
- Siedzę tu i patrzę jak płaczesz - odpowiedział. Posłał mi najpiękniejszy uśmiech jaki widziałam..